Jesienny Beskid Żywiecki

10

Dzisiejszy post będzie dotyczył z dawien dawna oczekiwanego wydarzenia, jakim był RAJD JESIENNY AWF KRAKÓW 2015.

Od razu zaznaczę, że nie jesteśmy jakąś tam Politechniką i nie jedziemy na rajd tylko po to, żeby pić alkohol. Jedziemy na rajd po to, żeby połazić po górach, zmęczyć się i dopiero wtedy pić alkohol.

Tym razem szacowne grono PTTK zadecydowało, że tej jesieni będziemy podbijać Beskid Żywiecki.

Pierwszego dnia szliśmy z Zawoi do Schroniska na Hali Krupowej. Pogoda nam się udała, nie było za dużo słońca, ale też nie padało. Widoki przepiękne 🙂 Widzieliśmy morze chmur, spod którego wyłaniają się małe szczyty podkrakowskich górek, piękne, czerwono- żółte drzewa, soczyście zielone, omszałe lasy, a ja nawet znalazłam największego kozaka na świecie (grzybora)…

1

2

img_3764

dsc_0127
fot. Maciek Urbanik ( https://www.facebook.com/maciejurbanikfotografia/?fref=ts)
dsc_0135
fot. Maciek Urbanik ( https://www.facebook.com/maciejurbanikfotografia/?fref=ts)

Hala Krupowa powitała nas tak:

dsc_0261
fot. Maciek Urbanik ( https://www.facebook.com/maciejurbanikfotografia/?fref=ts)
dsc_0266
fot. Maciek Urbanik ( https://www.facebook.com/maciejurbanikfotografia/?fref=ts)

 

6

5

4

3

Traska miała tylko 10.5 km, więc jak na nasze możliwości (rajd jesienny AWF 2014 – 30 km dziennie w śniegu , lodzie, mgle i kompletnych ciemnościach) było to takie jakby nic. Ale spokojnie napiliśmy się herbatki i innych rzeczy i poszliśmy jeszcze na mały spacer z Hali Krupowej do drewnianej Kapliczki na Okrąglicy, gdzie wiszą tabliczki upamiętniające tych, którzy nie wrócili z gór. Byłaby bardzo piękna, gdyby nie wielka, metalowa wieża stacji przekaźnikowej, zasłaniająca widok z kapliczki na góry 😀

13

Wieczór spędziliśmy, tak jak lubimy najbardziej – do późnych godzin nocnych śpiewając przy ognisku z gitarą, marnując nasze zapasy kiełbaski i okowity. Potem położyliśmy się spać w wielkim bałaganie ubłoconych ciuchów, mokrych kurtek i ziejących alkoholem ciał ludzkich, a i tak było wesoło 🙂

Następnego dnia czekało nas 20 km wędrówki. Szliśmy przez Policę i Cyl Hali Śmietanowej na Krowiarki, a stamtąd rozdzieliliśmy się na dwa szlaki wiodące na Babią. Pierwsza część grupy poszła tam czerwonym szlakiem, a druga niebieskim. Zostawiwszy bety na Markowych Szczawinach wspięliśmy się na szczyt Percią Akademików. Ze względu na dość nędzne warunki atmosferyczne, nie mam stamtąd wielu zdjęć. Szczerze mówiąc byłam bardziej skupiona na tym, żeby w strugach deszczu nie wybić sobie kolejnych zębów, alb nie zabić się, spadając ze śliskich jak masło klamer.

Babia Góra, jak to Babia Góra – beznadziejna! (Nie przepadam za nią, odkąd parę lat temu prawie mnie z niej zdmuchnęło). W tym roku moje wspomnienia z niej to woda lejąca się ciurkiem z mojej kurtki wprost do butów. Ale doświadczenie rajdowe mówi, że im więcej błota tym lepiej 🙂 Zeszliśmy Przełęczą Brona do Markowych Szczawin, gdzie niektórzy z nas wpadli na przełomowy pomysł wzięcia ciepłego prysznica (nie wszyscy pamiętali, że w naszym kolejnym miejscu noclegowym nie będzie takich luksusów:)) i spożycia ciepłego obiadku.  Wysuszeni, zadowoleni i najedzeni wyszliśmy w ciemną noc, by w drodze do Zawoi zmoknąć po raz kolejny 🙂

Spaliśmy w 105-letnim skansenie w Zawoi, w Markowej. Lepszy klimat niż w chatkach studenckich, o ile to w ogóle możliwe 🙂 Wielki kamienny piec grzał nam pokoje, gotował wodę i tosty, spaliśmy na ziemi, lub na starych łóżkach, klasycznie, gdzie kto padł, tam został. Znowu gitarka (a nawet ukulele!), gry karciane i gadki- szmatki do późnych godzin nocnych. Drogę do wychodka utrudniały nam strugi deszczu i błota, jednak po północy chmury się rozrzedziły i trafiliśmy na przecudowne, nocne niebo z miliardem gwiazd.

7
na Policy
8
nasz skansen
dsc_0405-2
mocna ekipa z AWF 😀

img_3781

Ostatniego dnia szliśmy z Zawoi, Markowej do Zawoi (Widły) przez Czatożę, Przełęcz Jałowiecką i Mędralową. Widoki również nas nie zawiodły, no i w końcu nie padało 🙂

11

12

10

9

Wróciliśmy do Krakowa autobusem z Panem Pawłem, łamiąc po drodze wszystkie możliwe przepisy drogowe, śpiewając różne głupoty i zabierając stopowiczkę z Mogilan. Rajd jak zwykle trzymał poziom. Dziękuję wszystkim rajdowcom za wspaniałe 3 dni, doborowe towarzystwo i świetną zabawę oraz dziękuję Maćkowi za zdjęcia! 🙂

Dodaj komentarz