Fuertaventura – co tam u nas?

agas

Dla tych, którzy zastanawiali się co tam u nas słychać: po pierwsze, słabo tu z Internetem, dlatego wpis będzie krótki, a większą relację napiszę już z Krakowa. Jest CIEPŁO! I to cieplej, niż się spodziewałam. Buzia spalona na wiór, schodzi nam skóra z nosów, ale jest cudownie.

Mieszkamy sobie w Costa Calma, codziennie rano wstajemy, jemy szybkie śniadanko i jedziemy na spot. Mamy wynajęte dwa, nowe Mercedesy Vito, cena wypożyczenia za dzień wynosi 25 euro. Po naszych greckich przygodach to jest po prostu WOW! Na Rodos najtańszy samochód, jaki udało nam się znaleźć to mały, smutny Hyundai Atos w cenie 40 euro za dobę…pomyślcie jeszcze tyko o cenie za paliwo na Wyspach Kanaryjskich i w prostym rozrachunku wychodzi, że na Kanarach jest super 🙂

Dla zainteresowanych – wieje spoko, wczoraj latałam na żaglu 4,2. Zaliczyłam też swoje pierwsze większe falki, rufa w ślizgu idzie mi coraz lepiej, mam nadzieje, że i jakieś pierwsze próby do duck jibe’a też się wydarzą. Słonko świeci, woda cieplutka i niebieska, wszyscy są uśmiechnięci 🙂 W zeszłe wakacje pokochałam windsurfing, ale windsurfing na Kanarach to jest to. Żeby nie było tak kolorowo to powiem, że nie ma sensu tu przyjeżdżać bez swojego sprzętu. Ceny wypożyczenia są kosmiczne, a warto pamiętać, że jest luty, czyli wiatrowy low season. Ja niestety sprzętu nie wzięłam i spłukałam się do ostatniego grosza. Całe szczęście, że w sklepach tanio 🙂

Co po pływaniu? Zazwyczaj chwilę grzejemy się na plaży, a potem wracamy do apartamentów (to nie jest wyjazd w stylu nomada tylko w pracy jestem więc wyjątkowo mam gdzie spać! :D), jemy pyszną kolacyjkę, potem jakiś spacerek, albo basen, może film, albo Osadnicy…w nocy jest ciepło i pięknie świecą gwiazdy.
Jeszcze niedawno miałam parę wątpliwości co do przyjazdu tutaj na kilka miesięcy w przyszłym semestrze. Po pierwszym dniu spędzonym na Fuercie moje wątpliwości całkowicie się rozwiały 🙂

a
Playa de Sotavento
www
Andrzejek podszedł do samej kamery 🙂
ww
Sympatyczne wiewióreczki które wcale, a wcale się nie boją, ważne że tam leżał czyjś czips!

 

plaszczka
wowowowow! a takiego potworka widzieliscie? Gość miał chyba z 1,5 m średnicy, nie wiem, czy dało się to uchwycić na zdjęciu, ale był po prostu WIELKI! Takie zwierzaki mieszkają w porcie w Morro Jable

morzko

 

agagaga

 

aaaga

 

Dodaj komentarz