Karpathos

14218472_1294208857258607_1245180943_n

Dawno mnie tu nie było!

Przez ostatnie półtora miesiąca siedziałam za tzw. zagranico i przeżywałam wspaniałe chwile z dala od komputera 🙂

Odbyłam cudowną podróż po błękitnej Grecji, poznałam tajniki windsurfingowego życia, które płynie powoli w japonkach i bikini.

O wyspie Karpathos usłyszałam po raz pierwszy gdy mój uzdolniony sportowo chłopak dostał propozycję pracy jako polski instruktor windsurfingu na Wavecampie. Z początku miał jechać na 3 tygodnie, polubili go jednak tak bardzo, że siedzi tam dalej już 8. tydzień… Udało mi się go odwiedzić na 5 tygodni oraz załapać się na miejscu na małą pracę, która pozwoliła mi na znaczące obniżenie kosztów tych wakacji życia 🙂

Teraz trochę o samej wyspie, o której pewnie nikt z Was nie słyszał, chyba, że jest sportowym świrem, uprawia sporty wodne i wie, gdzie szukać wiatru. Karpathos jest wyspą na której wieje. I to poważnie wieje. Świadczy o tym popularność wind – i kitesurfingu, rozwój baz, ilość pływających osób a przede wszystkim wysoki poziom umiejętności jaki niektórzy prezentują na wodzie.

My mieszkaliśmy w Afiartris, małej miejscowości pośrodku niczego, 300 metrów od lotniska. Jeżeli nie jesteś fanem sportów wodnych, to jest to miejsce bardzo nieciekawe, ot, skały, morze, piach; dla pływających jednak jest to prawdziwy raj na ziemi.

Zatoka Chicken Bay, w której pływają osoby początkujące bądź też uczące się nowych tricków na płaskiej wodzie charakteryzuje się lżejszym niż gdzie indziej, ale wciąż silnym, równym wiatrem, płytką, płaską wodą i piaseczkiem. Mnie bardzo podobał się jej lazurkowy kolor 🙂 Jest to miejsce idealne do stawiania pierwszych kroków na desce, albo, jak w moim przypadku – nauki pierwszych poważniejszych manewrów, takich jak start z wody czy rufa w ślizgu. Na brzegu znajdują się dwie bazy windsurfingowe, prysznic i beachbar, w którym w niedziele można zjeść pysznego grilla. Atmosfera na spocie jest nie do przecenienia 🙂 Po paru dniach wszyscy w bazie się kojarzą, każdy pomoże, czy da jakąś dobrą, windsurfingową radę. Sprzęt w wypożyczalni prezentuje najwyższą klasę, chociaż niestety ceny wypożyczenia są dość wysokie. Jednak jeżeli zależy Wam na szybkiej nauce i ekspresowym zrobieniu progresu to nie wyobrażam sobie lepszego miejsca. Dodatkowym atutem jest cieplutka woda – pianki nie założyłam ani razu mimo 5h dziennie spędzonych na wodzie.

Jeżeli już radzicie sobie na Chicken Bay, chcecie w końcu zrobić jakieś dłuższe halse albo nauczyć się pływać na falach czy skakać, możecie przenieść się na lewo od Chicken’a – na zatoki Gun Bay i Devil’s Bay, gdzie wieje zdecydowanie mocniej i równiej, warunki są jednak cięższe, a wywiać Cię może dużo, dużo dalej. Ja wypróbowałam te dwie zatoki przy słabszym wietrze i bardzo mi się podobało, jednak te spoty wymagały już ode mnie znacznie więcej wysiłku i umiejętności. Tak samo jak na Chicken, na brzegu są bazy windsurfingowe, z równie miłymi ludźmi w środku 🙂

Przy każdej zatoce funkcjonuje załoga rescue, która cały czas jest gotowa do pomocy tym, ktorych „wywiało” bądź też mieli jakiś wypadek na wodzie.

W okolicy jest też lokalne miejsce spotkań, czyli bar Anemos z legendarnymi, czwartkowymi imprezami, pyszna restauracja Barba Minas, fast food z Gyros-Pitami za 3 euro (idealna przekąska między sesjami!) oraz mini – market prowadzony przed przemiłą panią o wyglądzie Matki Stiflera.

14182511_1294208867258606_1618387450_n

14193801_1294207897258703_764011309_n
baza ION Club w Chicken Bay – wygląda niepozornie ale w środku znajdziecie super ekipę i wszystko, czego potrzeba 🙂

14218408_1294217510591075_1284226630_n

14249294_1294208207258672_1241523600_n

14249163_1294207987258694_813440094_n

14249045_1294208103925349_1224421635_n

14248979_1294207900592036_1650426269_n
Widok na Gun’s Bay i Devil’s Bay
14238139_1225137254173475_553994038156219366_n
3.0 fullpower…:) zdj. autorstwa Maćka (www.wavecamp.pl)

14218472_1294208857258607_1245180943_n

Gdzie mieszkać w Afiartis?

Mimo, że jest to pustkowie, możliwości jest stosunkowo wiele. Najtańszą opcją jest zabranie ze sobą do samolotu namiociku i spanie w nim za darmo na plaży w Chicken Bay, kąpiąc się w morzu lub pod plażowym prysznicem. Wiele osób śpi też w busach lub w kamperach (promem na Karpathos można dostać się między innymi z Aten, Rodos lub z Krety, promy te kursują dość często i nie są bardzo drogie). Nie lubicie spać na dziko? Nie ma problemu, tuż przy spocie znajduje się mnóstwo hotelików i apartamentów, w których ceny zaczynają się od 20 euro za dobę.

Codziennych zakupów można dokonać u Matki Stiflera, która zawsze się uśmiechnie, zagada, albo zaoferuje „10 % discount because you are nice„. Dodatkowo codziennie rano w markecie można zakupić przepyszne pieczywo. Ceny są jednak dość wysokie, więc na większe zakupy warto się przejechać do stolicy wyspy – Pigadii (ok. 15 km od lotniska), lub do Arkasy (ok 9 km). Autobusy  na wyspie kursują bardzo rzadko, my korzystaliśmy z autostopu, który w ciągu dnia działa tam sprawnie (nie polecam łapania w nocy – mało kto jeździ po zmroku, a dodatkowo po drodze można spotkać agresywne psy – niestety wiem to z własnego doświadczenia).

Jeżeli planujesz przyjazd na Karpathos tylko w celach wind – lub kitesurfingowych, bardzo polecam poświęcenie jednego dnia na objazdówkę po wyspie. My samochód pożyczyliśmy w ostatni dzień urlopu mojego chłopaka by obejrzeć polecane przez przewodniki miasteczko Olimpos, jednak to, co zobaczyliśmy po drodze przekonało nas, że trzeba to było zrobić dużo wcześniej. Dzikie plaże z lazurową wodą, wielkie, zielone góry, małe, białe miasteczka nad morzem lub wysoko w górach sprawiły, że całkiem pokochałam tą piękną i przyjazną wyspę 🙂

Co według mnie warto zobaczyć na Karpathos?

Po pierwsze, miasteczko Olimpos – położone około 1,5 godziny drogi od Pigadii małe, stare miasteczko, z którego z jednej strony roztacza się widok na wielkie góry, a z drugiej na granatowe morze. To piękne miejsce warto oglądać z samego rana, kiedy turyści jeszcze śpią, a mieszkańcy po cichu otwierają pierwsze knajpki i stragany. Jako główna atrakcja na Karpathos Olympos jest w godzinach szczytu mocno zatłoczone, nam jednak udało się tam przyjechać około 7:30 rano i napić się kawy w otoczeniu starych murów i z widokiem na morze. Niezapomniany poranek 🙂

14218483_1294210003925159_639242897_n
Miasteczko Olympos

14218536_1294211053925054_605928458_n

14215449_10202327022454178_2056860560_o

Po 2. warto przejechać się wschodnim wybrzeżem i poświęcić trochę czasu na zjeżdżanie w dół i odkrywanie plaż. Nasza ulubiona to Achata i słynna Apella. Znajdziecie tam kosmicznie lazurową wodę, oraz ciszę i spokój (przed 8 rano i po 8 wieczorem, oczywiście…). Nawet turystom nie udaje się zepsuć magicznych nastrojów, jakie panują na tych plażach. Ich spis i wskazówki dojazdu znajdziecie w darmowej aplikacji na telefony pt. „Karpathos” 🙂

14248806_1294217513924408_1038288879_n

14248849_1294209830591843_1270752255_n

14249105_1294212223924937_1505565600_n

14249251_1294209010591925_177246373_n

14249296_1294209993925160_1015864242_n

14256549_1294209977258495_1456932307_n

14256707_1294209973925162_853042254_n

14218144_1294208967258596_1060678805_n

14203700_10202327031094394_847010449_o

14194443_1294217560591070_1834489593_n-1

14194191_1294217533924406_626879758_n

14193637_1294211160591710_1054109170_n

14182202_1294209847258508_240612521_n

Po 3. Miasteczko Pigadia, którego nie polecamy w godzinach południowych, ze względu na to, że jest odsłonięte od wiatru i bywa tam nieprzyzwoicie gorąco. Sama Pigadia, stolica wyspy, jest jednak urocza, pełna przepysznych knajpek i sklepów z głupotkami. Na nas zrobiła bardzo dobre wrażenie. W mieście znajdziecie bankomaty, supermarkety i wypożyczalnie samochodów (o wypożyczeniu auta poczytacie na końcu notki).

Po 4. Plaża w Lakki i jej piękne formacje skalne. Miejsce trochę bardziej zatłoczone, jednak na pewno warte zobaczenia.

14249048_1294212237258269_1245677933_n
Większość swojego czasu na wyspie spędziłam stojąc na desce windsurfingowej. W przyszłym roku (tak jest, wybieram się znowu!) na pewno poświęcę więcej czasu na eksplorowanie Karpathos. Nie wiem dlaczego wyspa jest tak mało popularna w naszym kraju, ale trochę też się z tego cieszę – po raz pierwszy od dawna miałam okazję spędzić sporo czasu w otoczeniu dzikim, odludnym i w wielu miejscach nieskażonym cywilizacją. Niestety, jak to w Grecji, troszkę zaśmieconym 🙂

Jak dotrzeć na Karpathos?
Z Polski niestety od roku nie ma bezpośrednich lotów na wyspę. Ja leciałam z przesiadką przez Ateny (Aegan Airlines + Olympic Airlines) i kosztowało mnie to około 1300 zł w 2 strony. Trochę drożej wychodzi lot przez Rodos (około 1600 zł).
Fajnym pomysłem jest również lot na Kretę lub na Rodos (często można znaleźć tanie okazje LM np. na Rainbowtours) a stamtąd na Karpathos popłynąć niedrogim promem. My za prom Karpathos <—> Rodos płaciliśmy po 25 euro w 2 strony. O Rodos opowiem Wam w następnym poście:)

Wypożyczenie auta na wyspie to niestety drogi interes…my za nasze auto zapłaciliśmy jak za zboże, czyli 50 euro za dobę, ale było to dosłownie ostatnie dostępne auto a my musieliśmy odwieźć bagaże z Pigadii do Afiartis, mieliśmy też tylko jeden dzień na obejrzenie reszty wyspy. Zamawiając samochód z wyprzedzeniem przez Internet, lub poza sezonem, na pewno udałoby się zapłacić mniej.

Na koniec wrzucam Wam parę zdjęć na zachętę. Jeśli macie jakieś pytania albo uwagi to zapraszam do kontaktu i do komentowania:)

14249275_1294215250591301_275201135_n

14248977_1294208893925270_709778271_n

14248823_10202327188498329_472747703_n

14218136_10202327188938340_119523525_n

13900483_1294217603924399_1461142149_n

14139251_1284739284872231_1980302814_o

13900490_10202327188818337_648069683_n

Lipiec-Sierpień 2016

1 Comment

  1. Thanks, great article.

Dodaj komentarz