Les Trois Vallees

img_42211

Dzisiaj szybki post po dłuuugiej przerwie na sesję, pracę licencjacką i kolejne wakacje 🙂 będzie krótko, ale muszę szybko pisać tekst o kolejnej wyprawie zanim pozapominam szczegóły. Opowiem Wam dziś o moim cudownym Sylwestrowym tygodniu, spędzonym w Alpach Francuskich za pół darmo, dzięki uprzejmości taty J., który gościł nas u siebie w mieszkanku w Les Menuires, jednego z narciarskich kurortów należących do Trzech Dolin. (jest marzec, tekst jest o Sylwestrze, ale nie szkodzi).

Na wstępie powiem jedną smutną oczywistość – narciarskie kurorty, szczególnie francuskie, są nieprzyzwoicie drogie. Sprytnie zaplanowany dojazd, darmowy nocleg i odpuszczenie sobie przyjemności wypicia grzańca na stoku pozwolą Wam dość znacząco obniżyć koszty podróży. Niestety trzeba przeboleć te straszne pieniądze wydane na karnety, chyba że masz za dużo energii albo skitury.

Do Trzech Dolin najłatwiej dostać się samolotem, który leci do Genewy, Grenoble, albo Lyonu. Bardzo ciężko jest znaleźć tanie bilety. Dojazd samochodem zajmuje koło 16-20 godzin, a benzyna wychodzi średnio 600zł w jedną stronę. Dojazd autobusem do Annecy trwa 25 godzin i kosztuje ok. 300zł w jedną stronę. Dodatkowym atutem takiej jazdy są grubi, pijani Rosjanie na fotelu obok.

W tym roku, ze względu na braki w portfelu wybrałam opcję autobusową (Kraków-Annecy w cenie 300 zł) + samolotową (Lyon-Kraków w cenie 180 zł z bagażem- tak tanio niestety tylko w jedną stronę)

Z Annecy i Lyonu do Trzech Dolin można dostać się obrzydliwie drogim autobusem (80 euro w jedną stronę…) lub francuskim blablacarem, gdzie ceny zaczynają się od 9 euro.

img_41861
jedyny pożytek z długiej jazdy autobusem – powalający widok na Alpy Szwajcarskie!
img_42081
img_42151
Les Menuires nie przywitało nas śniegiem…:)

Dlaczego zdecydowałam się wydać grube miliony na spędzenie sylwestrowego tygodnia w Les Menuires? Powodów jest kilka 🙂

Po pierwsze, stoki. W tym roku pogoda nie dopisała i śniegu z początku nie było za wiele, jednak trasy były przygotowane na tip top, piękne, gładziutkie i bielutkie kilometry śniegowego szaleństwa. Za cenę jednego dnia na Kasprowym dostajecie jazdę na setkach tras, nie tylko w Les Menuires, ale i w takich świetnych miejscach, jak Val Thorens, czy Courchevel. Słońce, śnieg, widok na Mount Blanc a przede wszystkim długie godziny pierwszorzędnego szusowania po trasach, poza trasami i w snowparkach są moim zdaniem warte tych (skandalicznych) pieniędzy.

img_42361

img_42431

img_42461

img_42511

img_42611

img_42321

img_42211
celebryci na stoku!

Po drugie, Les Menuires samo w sobie. Miasteczko nie jest może cudem architektury, ale ilość atrakcji, jakie oferuje pozwala przymknąć oko na idiotyczny blok w kształcie promu morskiego. Sklepiki z głupotkami i pysznościami, po których można spacerować godzinami, pyszne jedzenie, trasy do jazdy na sankach, basen i sauna po nartach, puby i kluby, długie, piękne górskie szlaki to moje ulubione pozycje z długiej listy.

Po trzecie, wieczór sylwestrowy 🙂 Jak co roku był magiczny. Zjazd instruktorów z pochodniami z najbliższego szczytu, piękna muzyka w stylu Lindsey Stirling odbijająca się echem od ścian doliny i pokaz fajerwerków, oświetlających góry i powodujących u mnie ciarki na plecach. A potem otwarcie butelki polskiej wódki powodujące nagłe poszerzenie grona znajomych i świętowanie w międzynarodowym towarzystwie do białego rana. Co wynika z poprzedniego zdania, pierwszego stycznia raczej nie mamy siły na jazdę na nartach 🙂

img_42301
zjazd z pochodniami na pożegnanie starego roku

Grudzień 2015/styczeń 2016

Dodaj komentarz